wrz
29
2011

Na weekend w Bieszczady

Jeśli planujemy jesienny urlop czy weekend, to najlepiej w Bieszczadach. Jednak wypad w góry to propozycja dla osób lubiących aktywnie spędzać czas. Leniuchowanie w żadnych górach, nawet w Bieszczadach, jest niewskazane. Tarnica – zdobyć ją to obowiązek każdego turysty, przemierzającego bieszczadzkie szlaki. Można to zrobić na dwa sposoby. Z Ustrzyk Górnych wejść na Tarnicę czerwonym szlakiem w ciągu trzech godzin i zejść niebieskim szlakiem do Wołosatego w ciągu godziny i piętnastu minut, a następnie autobusem wrócić do Ustrzyk Górnych lub pieszo niebieskim szlakiem – co zajmie półtorej godziny. Możemy też wyprawę rozpocząć w w Wołosatem i wejść w czasie dwóch godzin na Tarnicę niebieskim szlakiem Potem iść czerwonym szlakiem na Halicz (półtorej godziny) i Rozsypaniec (trzydzieści minut), a następnie zejść do Wołosatego czerwonym szlakiem w przeciągu dwóch godzin. Jesienią zobaczymy tu krajobrazy nigdzie więcej niespotykane, tysiące kolorów skąpanych w słońcu albo… ścianę deszczu, mgłę, a nawet poruszające się w szybkim tempie ciemne, burzowe chmury. Ta zmienność pogody i tajemnicza aura bieszczadzkich gór, zwłaszcza jesienią, sprawiają, że nigdy nie wiadomo, czy będziemy mogli podziwiać piękno krajobrazów jak z pocztówek czy raczej będziemy zmuszeni w ekstremalnych warunkach przemierzać szlaki. Na wszelki wypadek zabierzmy ze sobą nieprzemakalne obuwie i płaszcz przeciwdeszczowy.

Niestety bądź stety nie wszyscy preferują takie klimaty. Bieszczady w październiku i listopadzie w górnych partiach mogą być obsypane pierwszym śniegiem. Trasy stają się wówczas oblodzone i coraz bardziej niebezpieczne. Turystów prawie nie ma, dlatego jest to wymarzone miejsce na romantyczny wypad i ucieczkę od miejskiego zgiełku.

Leave a Reply